• Kto ratuje jedno życie... - Jerzy Bielecki

38.00
opak Add to wishlist
Shipping within 24h
Shipping price The Lack Of
The Availability Of Mało
The Weight Of The 0.15 kg

Zamówienie telefoniczne: 510284318

Leave your phone
image

Jest dzień 14 czerwca, 1940 rok. Dzień upalny, słoneczny, piękny. Wczoraj popołudniu przewieziono nas z tarnowskiego więzienia w samochodach ciężarowych do łaźni. Przez całą noc trwały kąpiele, ale cóż to za kąpiele były... Wszyscy weszli do wody, pomoczyli się, pomoczyli i wyszli.

Kilka kobiet dało nam trochę jedzenia, były chyba z organizacji charytatywnej.

A teraz jest ranek przeprowadzają nas przez miasto pod eskortą policji. Czuję się jak gnane bydło do rzeźni.

Ulice są wyludnione. Nikt chyba nie chce oglądać naszego ponurego pochodu...Jednak co jakiś czas w oknach pojawiają się przygnębione twarze...oszołomione terrorem i ogromem transportu.

Koledzy z Tarnowa widzą swoje matki.

Ktoś rzucił wiązankę czerwonych róż pod nasze nogi! Tak nas żegnają...Cholerny żandarm zdeptał kwiaty!

Idziemy z placu Pod Dębem, przez Wałową, Krakowską , dotarliśmy na rampę kolejową.Stoję i czekam...

Gdzie jedziemy?

Niektórzy mówią, że do obozu pracy, inni, że na roboty do Niemiec, może do Austrii, każdy mówi coś innego...

Wagony przygotowane...W oddali widzę znajomą postać. To mężczyzna.

Wysoki, wychudły, przystojny. To Jurek Bielecki...

There is currently no comments or ratings for this product.
The Signature Of The
Email
Ask a question